Robot sprzątający z nogami i kołami: Roborock nauczył się szturmować schody
Zapomnijcie o robotach odkurzających, które bezradnie piszczą przy stopniach. Nowy Saros Rover z hybrydowym podwoziem wykorzystuje algorytmy AI, aby z maniakalną precyzją pokonywać progi i wjeżdżać po dywanowych schodach, sprzątając tam, gdzie wcześniej docierał tylko mop.
Pięć stopni w 30 sekund. Robot odkurzający balansujący na jednej nodze, podczas gdy druga bada następny stopień. Dywan z zaokrągloną krawędzią – nie problem. Kręcone schody – nie problem. Styczeń 2026 roku, CES w Las Vegas: Roborock zaprezentował Saros Rover i jednym ruchem przekreślił główny kompromis, z którym godziliśmy się przez dwadzieścia lat. Schody przestały być ścianą.
Dziennikarze CNN obserwowali demonstrację na żywo. Korespondentka Chelsea Stone opisała, jak Rover wspinał się po testowych schodach, czyszcząc każdy stopień – żaden inny robot odkurzający nie jest do tego zdolny. Osobno zauważyła zdolność maszyny do kontrolowania prędkości podczas zjazdu, a nawet obracania się w połowie rampy. CNET przyznał urządzeniu nagrodę Best of CES w kategorii „Najlepsza technologia inteligentnego domu”.
Kurze nogi, żabie skoki
Forma Saros Rover przełamuje wszelkie wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać domowy robot. Dwie kończyny z kołami na końcach – dziennikarze porównują je do żabich łap lub nóg czapli. Każda „noga” podnosi się i opuszcza niezależnie. Gdy rover nie szturmuje przeszkód, kończyny chowają się w obudowie, a maszyna zachowuje się jak zwykły odkurzacz.
Ale gdy czujniki wykryją różnicę wysokości, zaczyna się biomechaniczny teatr. Robot opiera się jedną nogą na niższym stopniu, podciąga korpus, stawia drugą nogę na wyższym stopniu, balansuje, czyści powierzchnię, a następnie powtarza cykl. CNET zmierzył czas: pięć dużych stopni w 30–40 sekund. To nie sprint, ale każda sekunda to sensowna praca, a nie ślepe wspinanie.
Osobny numer programu – skoki. Rover potrafi podskakiwać, pokonując małe progi i stabilizując się podczas zjazdu. Podczas demonstracji maszyna nawet zatańczyła do muzyki wraz z innymi robotami Saros Z70 – synchroniczne machania manipulatorami i kołyszący się w rytm Rover.
Najważniejsze – on nie tylko wjeżdża. On sprząta. Konkurenci Dreame CyberX i Eufy Marswalker, pokazani na IFA 2025, używali zewnętrznych platform gąsienicowych: taki system dostarcza odkurzacz na górę, ale nie czyści samych schodów. Rover robi dokładnie to, czego nikt nie robił: myje lub odkurza każdy stopień po kolei.
Trzy piętra bez „martwych stref”
Podstawy techniczne opierają się na trzech filarach. Pierwszy – AdaptiLift Chassis 3.0, podwozie o zmiennej wysokości, które podnosi prześwit do 8,5 centymetra na podwójnych progach. Drugi – system 3D mapowania przestrzennego z czujnikami ruchu: robot rozumie, gdzie jest krawędź stopnia, pod jakim kątem jest wzniesienie i czy powierzchnia nie opada. Trzeci – algorytmy AI wyspecjalizowane w podejmowaniu decyzji w czasie rzeczywistym: balansować, skakać, zatrzymać się, zawrócić.
Dla właścicieli trzypiętrowych domów to tektoniczna zmiana. Do dziś scenariusz był idiotyczny: albo kupować robota na każde piętro, albo nosić maszynę ręcznie. Teraz Rover sam decyduje o trasie, wjeżdża na drugie piętro po schodach, sprząta je i zjeżdża z powrotem. Żadnych taśm magnetycznych, żadnych wirtualnych ścian na stopniach.
Wisienka – unikanie przeszkód z dużą prędkością. Inżynierowie Roborock rzucali w Rovera piłkami tenisowymi podczas demonstracji dla prasy. Maszyna unikała ich, przeliczając trajektorię w czasie rzeczywistym. Dziennikarz Andrew Gebhart opisał to jako „najbardziej imponującą demonstrację unikania, jaką widziałem”. W prawdziwym życiu piłki tenisowe to dzieci i zwierzęta domowe, nagle wyskakujące pod koła.
Komu to wchodzi w drogę
Rynek robotów odkurzających w 2026 roku przypomina Formułę 1: technologie zmieniają się co sezon, wczorajszy flagowiec dziś kosztuje o połowę mniej. Ale prawdziwie innowacyjnych produktów jest garstka. Taśmociąg Dreame i Eufy z ich gąsienicowymi transporterami to kula u nogi: dodatkowe urządzenie ciągnie główne, jak kangurzyca młode. Narwal ma koncept Flow 2 z własnymi nogami, ale nie został jeszcze publicznie pokazany. Bezpośrednich konkurentów Rovera obecnie nie ma.
Roborock wygrywa podwójnie. Po pierwsze, reputacyjnie: nagroda Best of CES i lawina publikacji stawiają markę w pozycji lidera technologicznego. Po drugie, finansowo: Roborock metodycznie podnosi pułap cenowy, przyzwyczajając konsumenta do tego, że robot sprzątający może kosztować tyle, co dobry laptop. Dla porównania – model Z70 z ramieniem manipulatora startował od 2 599 dolarów w 2025 roku. Rover wyjdzie co najmniej z tą samą poprzeczką, a prawdopodobnie wyższą.
Przegrywają właściciele mieszkań parterowych – ta technologia jest im niepotrzebna, ale będą za nią płacić: ceny flagowców ciągną w górę cały segment. Przegrywają konserwatywni konkurenci, jak iRobot, którzy od lat nie oferowali niczego przełomowego. Roomba nadal nie umie wjeżdżać po schodach.
Otwarte pozostaje pytanie o mycie na mokro. Przedstawiciel Roborock, Ruben Rodriguez, potwierdził na CES: Rover na razie tylko odkurza. Firma zastanawia się, jaki system mycia zintegrować w finalnej wersji i to właśnie ta decyzja określi termin premiery.
Kiedy pojawi się w sprzedaży
Roborock stanowczo powtarza: Saros Rover to nie koncept. To realny produkt w fazie rozwoju, który trafi na rynek. Ale konkretnej daty nie ma. Najprawdopodobniej druga połowa 2026 roku – początek 2027. Cena prognozowana jest w zakresie 2 000–2 600 dolarów, plus minus sto dolarów w zależności od finalnej konfiguracji.
Jedno można powiedzieć na pewno: gdy Rover pojawi się w sklepach, właściciele wielopiętrowych domów po raz pierwszy od dwudziestu lat przestaną nosić odkurzacz po schodach ręcznie. Mop i szufelka na drugim piętrze powędrują do schowka. A branża otrzyma nowy standard: odtąd każdy flagowy robot sprzątający musi mieć nogi.
— Editorial Team
Brak komentarzy.