Rosja wystrzeliła rakietę „Sojuz-5” z najpotężniejszym na świecie silnikiem na paliwo ciekłe i nowym „mózgiem”
Z Bajkonuru pomyślnie wystartowała nowa rakieta wyposażona w silnik na ekologiczną naftę. Uralscy inżynierowie stworzyli dla niej komputer pokładowy, który w czasie rzeczywistym steruje trajektorią i zapewnia awaryjną ochronę.
„Sojuz-5”: dlaczego start najpotężniejszej rakiety na paliwo ciekłe to taktyczny sukces o niejasnej strategii
Wprowadzenie
Wieczorem 30 kwietnia 2026 roku z 45. platformy kosmodromu Bajkonur wystartowała rakieta „Sojuz-5”, znana również pod nazwami „Irtysz” i kazachską „Sunkar”. W ciągu 9,5 minuty oba stopnie zadziałały zgodnie z planem, a makieta gabarytowo-masowa ładunku została wyniesiona na obliczoną trajektorię suborbitalną. Szef Roskosmosu Dmitrij Bakanow nazwał to wydarzenie „historycznym” i podkreślił, że „nasi koledzy z projektu „Bajterek” z Kazachstanu również dołączyli do klubu mocarstw kosmicznych”. Jednak za fanfarami kryje się złożony obraz: rakieta z rekordowym silnikiem i zaawansowanym systemem sterowania wchodzi na rynek, który w ciągu dekady jej rozwoju zmienił się niemal nie do poznania.
Szczegóły wydarzenia i chronologia
Droga „Sojuza-5” do startu rozciągnęła się na dekadę – i to jeszcze przed rozpoczęciem regularnej eksploatacji. Budowa rakiety w samarskim RKC „Progress” rozpoczęła się w 2016 roku w ramach projektu „Feniks”; do produkcji pierwszego egzemplarza przystąpiono w 2019 roku. Start przekładano czterokrotnie: najpierw z 2022 roku, potem z grudnia 2025 na koniec marca 2026, następnie na początek i połowę kwietnia. Ostatnie opóźnienia były konieczne po tym, jak komisja państwowa wykryła krytyczne uwagi, a na Bajkonurze podkreślano: „nikt nie dąży do wystrzelenia rakiety na świąteczną datę”.
Zawartość techniczna jest jednak imponująca. Sercem pierwszego stopnia jest silnik RD-171MW opracowany przez NPO „Energomasz”, który rozwija ciąg 806 ton-sił w próżni. To najpotężniejszy na świecie silnik rakietowy na paliwo ciekłe: dla porównania legendarny RD-170, stosowany w radzieckiej superciężkiej rakiecie „Energia”, miał ciąg 740 ton-sił. Przy masie około 10 ton moc cieplna agregatu jest porównywalna z dużą elektrownią wodną. RD-171MW stał się pierwszym silnikiem „Energomaszu” stworzonym w pełni w środowisku projektowania 3D, z przekazywaniem modeli cyfrowych bezpośrednio na maszyny CNC.
Drugi stopień wyposażony jest w woroneski silnik RD-0124MS. Oba stopnie pracują na mieszance nafty (ekologicznej nafty) i ciekłego tlenu – w przeciwieństwie do toksycznego paliwa „Protonów”. Udźwig „Sojuza-5” wynosi do 17 ton na niską orbitę okołoziemską – około dwa razy więcej niż w przypadku „Sojuzów-2.1” i jest porównywalny z zagranicznymi rakietami średniej klasy. Po wyposażeniu w człon górny „Fregat-SBU” rakieta będzie mogła dostarczać do 2,5 tony na orbitę geostacjonarną.
Na szczególną uwagę zasługuje „mózg” rakiety. Uralskie NPO Awtomatyki im. akademika Siemichatowa opracowało dla „Sojuza-5” system sterowania z szybkim komputerem pokładowym, który minimalizuje połączenia między rakietą a sprzętem naziemnym i umożliwia przeprowadzanie wszystkich trybów testów bezpośrednio na pokładzie. Po raz pierwszy w rosyjskich rakietach zastosowano system awaryjnej ochrony silników, zdolny do cyklicznej oceny stanu agregatu w odstępach kilku milisekund i w przypadku sytuacji awaryjnej uratowania rakiety i kompleksu startowego. Na drugim stopniu przewidziano wyłączenie tylko awaryjnego bloku komór – pozostałe kontynuują pracę.
Projekt ma charakter międzypaństwowy: rakieta powstaje w ramach rosyjsko-kazachstańskiego programu „Bajterek”, gdzie Rosja odpowiada za rakietę, a Kazachstan za infrastrukturę kompleksu startowego. Po dziewięcioletniej przerwie do użytku wróciła 45. platforma Bajkonuru, przy czym rekonstrukcja przebiegała według radzieckiej koncepcji autonomicznego startu: od momentu wywiezienia rakiety z hangaru do startu na platformie nie przebywa żaden człowiek.
Wpływ i znaczenie
Aspekt ekonomiczny jest centralny w pozycjonowaniu „Sojuza-5”. Według deklarowanych danych koszt wyniesienia jednego kilograma na niską orbitę będzie o około 40% niższy niż w przypadku „Sojuza-2.1”. W liczbach bezwzględnych oznacza to spadek z około 5500 do 3300 dolarów za kilogram. Oszczędności osiągnięto dzięki wydajniejszemu silnikowi, lżejszej konstrukcji (zastosowano stopy aluminium i kompozyty) oraz spawaniu tarciowemu z mieszaniem.
Jednak tutaj zaczyna się główny problem. Podczas gdy „Sojuz-5” przez dekadę przechodził przez projektowanie, uzgodnienia i opóźnienia, światowy rynek wynoszenia ładunków przeszedł tektoniczną zmianę. SpaceX z wielokrotnego użytku rakietą Falcon 9 oferuje cenę około 2700 dolarów za kilogram – i to bez uwzględnienia dalszych obniżek dzięki odzyskiwaniu stopni. Jednorazowy „Sojuz-5” z docelową ceną 3300 dolarów okazuje się droższy już na starcie komercyjnej eksploatacji, która planowana jest nie wcześniej niż na 2028 rok. Analitycy porównują tę sytuację do próby dogonienia odjeżdżającego pociągu: rakieta powstawała w realiach ekonomicznych połowy lat 2010., które w momencie startu już nie istnieją.
Z ekologicznego punktu widzenia zalety „Sojuza-5” są bezsporne: nafta i ciekły tlen nie pozostawiają toksycznego śladu w atmosferze. Jednak na rynku komercyjnym ten czynnik rzadko bywa decydujący – klienci głosują dolarem za cenę i niezawodność.
Geopolitycznie projekt wzmocnił pozycję Kazachstanu, który po udanym starcie ogłosił zamiar rozszerzenia obecności na globalnym rynku usług kosmicznych. Przewodniczący Komitetu Kosmicznego Kazachstanu Baubek Oralmaganbetow nazwał start „nową platformą dla nowych wspaniałych projektów”.
Reakcje kluczowych graczy
Wszystkie znaczące oświadczenia skupiają się wokół oficjeli. Dyrektor generalny Roskosmosu Dmitrij Bakanow podkreślił, że nowa rakieta „pozwoli znacznie obniżyć jednostkowy koszt wynoszenia ładunku, co korzystnie wpłynie na ekonomikę startów satelitów” i obiecał „poprawiać charakterystyki rakiety, aby mogła wynosić na orbitę jak największą liczbę ładunków”. Gubernator obwodu samarskiego Wiaczesław Fedoryszczew nazwał start „wydarzeniem, które już przeszło do historii kosmonautyki”.
Dyrektor generalny NPO Awtomatyki Michaił Iziumow zwrócił uwagę na innowacyjność systemu sterowania: „Zastosowanie szybkiego, wydajnego komputera pokładowego pozwoli zminimalizować połączenia między rakietą a wyposażeniem kompleksów technicznego i startowego”.
Warto zauważyć, że zachodnie publikacje analityczne i obserwatorzy branżowi praktycznie nie zareagowali na start – w przeciwieństwie do startów Falcon 9 czy testów Starship, które przyciągają światową prasę. Milczenie rynku jest bardziej wymowne niż słowa: „Sojuz-5” jest na razie postrzegany raczej jako wydarzenie o znaczeniu regionalnym niż jako zmiana układu sił w globalnej kosmonautyce.
Prognoza i wnioski
Start „Sojuza-5” to bez wątpienia taktyczny sukces: Rosja wprowadziła do służby rakietę stworzoną w całości w okresie postsowieckim, z najpotężniejszym na świecie silnikiem na paliwo ciekłe i zaawansowanym cyfrowym systemem sterowania. Do zadań wewnętrznych – wynoszenia ciężkich satelitów wojskowych, zapewnienia programu załogowego (rakieta jest rozważana jako zapasowa dla statku „Orzeł”), startów aparatów naukowych – rakieta jest więcej niż wystarczająca.
Jednak strategiczna nisza „Sojuza-5” pozostaje niejasna. Program testów zakłada jeszcze dwa starty (październik 2026 i 2027), po których rakieta otrzyma dopuszczenie do regularnej eksploatacji. Wcześniej zakładano, że do 2036 roku rakieta będzie startować co najmniej dwa razy w roku, ale plany te mogą ulec korekcie. Na rynku komercyjnym jednorazowa rakieta za 3300 dolarów za kilogram zmierzy się z konkurentami wielokrotnego użytku, których ceny nadal spadają. Pierwszy stopień „Sojuza-5” był początkowo projektowany z myślą o wykorzystaniu w superciężkiej rakiecie „Jenisej” – ale los tego projektu pozostaje niepewny.
Historia „Sojuza-5” ilustruje fundamentalny dylemat współczesnej kosmonautyki: można stworzyć technicznie doskonały produkt, ale jeśli jest zaprojektowany pod model ekonomiczny minionej dekady, jego komercyjna przyszłość staje pod znakiem zapytania jeszcze przed pierwszym startem. Najbliższe dwa–trzy lata pokażą, czy „Sojuz-5” stanie się roboczym koniem rosyjskiego kosmosu, czy pozostanie pomnikiem inżynieryjnego mistrzostwa, które spóźniło się na rynek.
— Editorial Team
Brak komentarzy.