Powrót do strony głównej

Kryzys irański 2026: przejście lotnictwa na SAF i niedobór nafty

Blokada Cieśniny Ormuz w 2026 roku spowodowała rekordowy wzrost cen nafty lotniczej i zrównoważonego paliwa SAF (do 3000 USD/t), zmniejszając różnicę między nimi. Jednak wolumeny SAF pokrywają jedynie 0,8% światowego zużycia, a linie lotnicze są zmuszone płacić każdą cenę z powodu fizycznego niedoboru. Artykuł analizuje ukryte przyczyny – wyczerpanie oleju kuchennego, fikcyjność systemu book and claim – i podaje prognozę na 30 i 90 dni.

Kryzys irański a SAF: dlaczego linie lotnicze w panice przechodzą na „zielone” paliwo
Advertisement 728x90

Kryzys irański stymuluje przejście linii lotniczych na zrównoważone paliwo lotnicze

Blokada Cieśniny Ormuz doprowadziła do rekordowego zbliżenia cen nafty i ekologicznego paliwa z oleju do smażenia. United Airlines i inni przewoźnicy przyspieszają przejście na SAF z powodu zagrożenia niedoborem.


Artykuł analityczny: SAF za 3000 dolarów za tonę – Kryzys irański obnażył „zieloną fikcję” światowego lotnictwa

[Istota]: co naprawdę się dzieje

Oficjalna historia o tym, że blokada Cieśniny Ormuz stymuluje przejście na „ekologiczne paliwo z oleju do smażenia”, to okrutna ironia losu. W rzeczywistości obserwujemy nie „zielone przejście”, ale paniczna reakcję chwytania. Problem nie w tym, że SAF nagle stało się opłacalne. Problem w tym, że tradycyjna nafta znika z rynku, a jej cena podwoiła się od lutego 2026 roku.

Google AdInline article slot

Według danych Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego (IATA), opublikowanych 6 czerwca na dorocznym zgromadzeniu w Rio de Janeiro, średnia światowa cena nafty lotniczej wzrosła z 96 dolarów za baryłkę w listopadzie 2025 roku do 188 dolarów w kwietniu 2026 roku. W Azji ceny spot w Singapurze tymczasowo przekraczały 220 dolarów za baryłkę. Tradycyjne paliwo podrożało tak bardzo, że różnica z SAF, które zawsze było jego „droższym bratem”, gwałtownie się zmniejszyła. Ale to nie jest victory lap dla ekologów – to katastrofa dla ekonomiki lotów.

Prawdziwa istota: SAF, które miało uratować planetę, jest produkowane w śmiesznych ilościach. IATA szacuje produkcję SAF w 2026 roku na 2,4 miliona ton – to zaledwie 0,8% światowego zużycia paliwa lotniczego. Tymczasem globalna moc istniejących zakładów pozwala na produkcję ponad 9 milionów ton. Czyli technologie są, sprzęt stoi, ale stoi bezczynnie, ponieważ producentom bardziej opłaca się wytwarzać „zielony” olej napędowy do ciężarówek (renewable diesel) niż SAF do samolotów. Linie lotnicze są teraz zmuszone płacić za SAF około 3000 dolarów za tonę metryczną – to kosmiczne pieniądze, ale muszą je płacić, bo nafty dla wszystkich brakuje.

Chronologia i kontekst

Odliczanie kryzysu rozpoczęło się pod koniec lutego 2026 roku, kiedy Iran w odpowiedzi na działania wojskowe Izraela przeciwko Hezbollahowi faktycznie zablokował Cieśninę Ormuz, grożąc „całkowitym zamknięciem” tego strategicznego korytarza. Przez cieśninę przepływało około 20% światowych morskich dostaw ropy i, co krytyczne dla lotnictwa, ogromne ilości już przetworzonej nafty lotniczej, eksportowanej bezpośrednio z rafinerii Zatoki Perskiej.

Google AdInline article slot

Konsekwencje dla lotnictwa okazały się druzgocące. Europa, która otrzymywała 24% swojej nafty lotniczej z tego regionu, znalazła się w trudnej sytuacji. Afryka – jeszcze gorzej: 33% jej paliwa lotniczego płynęło przez cieśninę. Linie lotnicze zaczęły ograniczać letnie rozkłady, zmniejszać częstotliwość lotów i odstawiać samoloty. Huby Zatoki Perskiej (Dubaj, Doha, Abu Zabi) – lotnicze skrzyżowania świata – straciły 46,6% ruchu pasażerskiego.

I oto 6 czerwca 2026 roku na tym samym zgromadzeniu IATA padła kolejna niepokojąca wiadomość. Hemant Mistry, dyrektor IATA ds. transformacji energetycznej, oświadczył: zamknięcie cieśniny doprowadziło do wzrostu cen nie tylko zwykłej nafty, ale także zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF). Cena SAF podskoczyła z nieco ponad 2000 dolarów za tonę w lutym do około 3000 dolarów w maju. To całkowicie burzy narrację, że kryzys czyni SAF „konkurencyjnym”. SAF podrożało równolegle z naftą, ponieważ łańcuchy dostaw surowców (zużytego oleju, biomasy) również zależą od globalnej logistyki, która się załamała.

Kto wygrywa, a kto traci

Tracą linie lotnicze – i to jest główna ofiara. IATA zmniejszyła prognozę zysku netto branży na 2026 rok o połowę: z 41 miliardów dolarów do 23 miliardów dolarów. Dla porównania, w 2025 roku zysk wynosił 45 miliardów dolarów. Rachunek za paliwo linii lotniczych wzrośnie z 252 miliardów dolarów (2025) do około 350 miliardów dolarów. Paliwo będzie teraz stanowić prawie jedną trzecią kosztów operacyjnych. Jest już pierwsza ofiara – amerykański przewoźnik niskokosztowy Spirit Airlines zakończył działalność w zeszłym miesiącu. Willie Walsh, dyrektor generalny IATA, ostrzegł, że mniejszych przewoźników czeka bankructwo lub przejęcie.

Google AdInline article slot

Wygrywają producenci SAF – Neste, World Energy i inni. Mają kupca, który nie ma wyboru. Dopóki nafta kosztuje 188 dolarów za baryłkę, a SAF – 3000 dolarów za tonę, w ujęciu pieniężnym SAF jest wciąż droższe od tradycyjnego paliwa, ale szok związany z niedoborem zmusza linie lotnicze do podpisywania wszelkich kontraktów. United Airlines, która od dawna inwestuje w przyszłą produkcję 5 miliardów galonów SAF, teraz wygląda na bardziej przewidującą niż konkurenci. Ale nawet United musi kupować SAF po cenach spot, ponieważ własna produkcja jest katastrofalnie niewystarczająca.

Tracą pasażerowie. Będą musieli płacić – i już płacą. Opłaty paliwowe (słynna pozycja YQ w bilecie) na niektórych trasach w klasie biznes przekraczają już 1000 dolarów. Bazowa cena biletu pozostaje niska w wyszukiwarkach, ale „dodatkowe opłaty” wzrosły. Mechanizm, który wprowadzono jako „tymczasowy” w 2004 roku, stał się stałym narzędziem nacisku na portfel.

Wygrywa „stare lobby naftowe”. Kryzys pokazał, że świat wciąż zależy od fizycznych węglowodorów, a nie od „zielonych” fantazji. Brazylia na przykład nadal stosuje parytetowe kształtowanie cen, gdzie cena nafty jest ustalana tak, jakby całe paliwo było importowane z USA, choć importowane jest tylko 16%. Brazylijskie linie lotnicze przepłacają 220 milionów dolarów rocznie za ten „widmowy import”.

Czego media nie mówią

Pierwszy i najmniej oczywisty wgląd: ceny SAF wzrosły, ponieważ „olej do smażenia” się skończył. Poważnie. Podstawą SAF jest zużyty olej kuchenny (UCO), tłuszcz, odpady biomasy. To ograniczony zasób. Świat nie produkuje już tyle smażonych ziemniaków, aby zapewnić paliwo dla lotnictwa. Przy obecnych mocach 9 milionów ton to sufit. Aby osiągnąć cele IATA dotyczące pokrycia 65% potrzeb SAF do 2050 roku, trzeba albo przekształcić rolnictwo pod uprawy energetyczne (co wywoła głód), albo wynaleźć paliwo Power-to-Liquid (PtL) z odnawialnej energii elektrycznej i wody. A to kosztuje jeszcze więcej i wymaga bilionowych inwestycji w „zielony” wodór.

Drugi ukryty szczegół: system „book and claim” to fikcja, ale IATA się na niego modli. 6 czerwca IATA uruchomiła sojusz na rzecz „oddzielenia” dostaw SAF i kredytów węglowych. Chodzi o to, że linia lotnicza w Europie może kupić SAF, które fizycznie jest zatankowane do samolotu w Kalifornii, i „zaliczyć” to sobie do emisji. To kosmetyczna księgowość, która nie rozwiązuje problemu spalania nafty tu i teraz. Pozwala jedynie raportować przed inwestorami ESG.

Trzecie przeoczenie: flota amerykańska już eskortuje tankowce, ale to nie panaceum. Centralne Dowództwo USA zdementowało doniesienia Iranu o podłożeniu min pod swoje okręty, ale potwierdziło morską blokadę irańskich portów. USA przeznaczyły 15 tysięcy żołnierzy i ponad 100 samolotów do eskorty statków. Ale nawet eskorta wojskowa nie przywraca do życia rafinerii w Zatoce Perskiej, które stoją bezczynnie lub zostały zniszczone. Ropa naftowa – jest. Ale właśnie nafty lotniczej – niedobór, ponieważ potrzebne są konkretne moce rafineryjne, które są pod ostrzałem.

Prognoza: następne 30 dni i 90 dni

Najbliższe 30 dni (do początku lipca 2026). Śledźcie posiedzenia OPEC+. Kartel już po raz czwarty w ciągu kilku miesięcy podnosi kwoty wydobycia, kompensując wypadające wolumeny irańskie (około 600 000 baryłek dziennie). Ale ropa to nie nafta. Przetworzenie wymaga czasu. W ciągu najbliższych czterech tygodni ceny tradycyjnej nafty pozostaną w przedziale 150-180 dolarów za baryłkę. SAF będzie kosztować 2500-3000 dolarów za tonę, ale dostępne wolumeny SAF wystarczą maksymalnie na 1% lotów. Reszta będzie latać na drogiej nafcie i wliczać to w bilety. Spodziewajcie się nowych dopłat do biletów w USA i Europie.

Następne 90 dni (do września 2026). Główne ryzyko – nie ceny, ale fizyczna dostępność paliwa na lotniskach. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej w kwietniu ostrzegał: Europa może znaleźć się „sześć tygodni od poważnego niedoboru”. Wrzesień to szczyt sezonu turystycznego. Jeśli do tego czasu nie zostanie znalezione dyplomatyczne rozwiązanie w sprawie cieśniny lub gwałtownie nie wzrosną dostawy z alternatywnych źródeł (USA, Nigeria, Wenezuela), lotniska we Frankfurcie, Londynie i Paryżu mogą zacząć racjonować tankowanie.

W dalszej perspektywie kryzys ma szansę zniszczyć model tanich dalekodystansowych przewozów. Eksperci już mówią: jeśli to się przedłuży, globalne lotnictwo wróci do epoki lat 70., kiedy bilet przez Atlantyk był luksusem. Jedyną iskierką nadziei jest to, że Iran za pośrednictwem pakistańskich pośredników zaproponował USA umowę w sprawie odblokowania cieśniny w zamian za odroczenie negocjacji nuklearnych. Jeśli umowa dojdzie do skutku w najbliższych tygodniach, ceny runą tak szybko, jak wzrosły. Ale „zielone przejście” na SAF przez to nie przyspieszy – pozostanie równie drogie i niedostępne jak przed kryzysem.

— Editorial Team

Advertisement 728x90

Czytaj dalej